Balto – Czyli jak adopcja zmieniła nasze życie!

Czasami jest tak, że absolutnie nie spodziewamy się tego, w jaki sposób potoczy się nasze życie. Wpływają na to te ważniejsze, a także mniej istotne decyzje. Nigdy nie spodziewaliśmy się tego, że obecność kociaka tak bardzo zmieni nasze życie. Balto i Muminek każdego dnia dają nam mnóstwo powodów do śmiechu i radości!

Ale od początku…

Trudno się przyznać, na kotka zdecydowaliśmy się dosyć spontanicznie. Od zawsze uwielbialiśmy te zwierzęta, ale wcześniej zastanawialiśmy się nad pieskiem. Jak większość. Ze względu na podświadomość. Często widzimy ludzi chodzących na spacery z psami – koty widuje się głównie w internecie. Tworzy to pewien obraz, który stawia psy w korzystniejszym świetle. Dlaczego więc wybraliśmy kociaka?

Oboje pracowaliśmy jeszcze w różnych godzinach i zdarzały się momenty, że byliśmy poza domem nawet 10 godzin! Wg stereotypów psy o wiele gorzej znoszą samotność, dlatego zdecydowaliśmy się na kociaka. Nie żałujemy ani troszkę, ponieważ ta decyzja całkowicie zmieniła nasze życie. Na lepsze!

Przygotowania

Kiedy już podjęliśmy decyzję, nadszedł czas na przygotowania! Chcieliśmy poważnie podejść do tematu i zapewnić kociakowi jak najlepsze warunki już od samego początku! Zakupiliśmy więc wszystkie niezbędne rzeczy: kilka rodzajów karmy, drapak, kuwetę, kilka zabawek, a także zadbaliśmy o to, aby mieszkanie było jak najbezpieczniejsze! Wszystkie nasze porady odnośnie przygotowań zawarliśmy w tekście: Jak przygotować dom dla kota który polecamy każdemu, kto nie wie od czego zacząć, a uwierzcie, że jest sporo rzeczy, o których nie mamy pojęcia, jeśli nigdy nie mieszkaliśmy z kotkiem 🙂

Ustaliliśmy dzień, w którym dokonamy adopcji – był to 1 grudnia 2016 roku. Pamiętam ten dzień tak, jakby to było dziś 🙂

Wizyta w schronisku

Uznaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli kotka adoptujemy. Wiemy, że w schroniskach nie jest najlepiej, a chcieliśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Perspektywa zmiany życia malucha, który przebywał w złym dla niego miejscu była naprawdę niesamowita! W tym celu udaliśmy się do Kaliskiego Schroniska dla Zwierząt. Mieliśmy ogromnego pecha, ponieważ kociarnia była w remoncie! Długo baliśmy się, że nie będziemy mogli dokonać adopcji, ale na szczęście okazało się, że kociaki przebywają u jednej z pracownic, która mieszkała dosłownie 2-3 minuty od schroniska i zgodziła się zabrać nas do siebie, abyśmy mogli obejrzeć maluchy.

Wizyta tam zrobiła na nas ogromne wrażenie! Pani ta miała 8 psów, 2 koty, a mimo to zgodziła się zaopiekować jeszcze kilkunastoma innymi mruczącymi zwierzątkami! Były one oczywiście odseparowane. Przebywały na osobnym piętrze, które było zarezerwowane tylko dla nich! Weszliśmy tam i od razu wszystkie kociaki się na nas rzuciły! Byliśmy świetną atrakcją. Nasze sznurowadła naprawdę robiły furorę! Po dłuższej zabawie musieliśmy podjąć decyzję. Zauważyliśmy, że jeden z kotków do nas nie podszedł. Był to szarobury, ewidentnie przestraszony maluch, który siedział na fotelu i tylko się przyglądał. Postanowiliśmy podejść i spróbować złapać z nim kontakt, niestety nieskutecznie. Dowiedzieliśmy się, że jest on z tego samego miotu, co trzy inne, conajmniej dwa razy większe koty! Wśród nich był ewidentnym introwertykiem, więc postanowiliśmy, że wprowadzimy do jego życia jak najwięcej radości!

Kiedy okazało się, że to kocurek, trzeba było wybrać imię. Inspiracją stała się opowieść o dzielnym Balto. 

Początki były trudne

Pojechaliśmy do weterynarza ze schroniska (taka procedura), który uznał, że kotek jest całkowicie zdrowy. Ucieszyło nas to, ponieważ mogliśmy od razu zabrać go ze sobą. Kiedy tylko weszliśmy do domu i otworzyliśmy transporter, Balto przerażony uciekł i szukał schronienia w najciemniejszych zakamarkach mieszkania. Dosyć szybko udało nam się przekupić go mokrą karmą, którą ze smakiem spożywał. Na początku bardzo się bał, ale mimo to spędzał czas w naszym towarzystwie i zaczął poznawać pokój, który miał stać się jego domem.

Już pierwszego dnia postanowił wywinąć nam numer! Musieliśmy zostawić go na dwie godzinki samego (sytuacja nadzwyczajna). Za nic nie pomyśleliśmy, że pod naszą nieobecność aż tak się rozhula 🙂 W kuchni zostawiliśmy garnek z olejem na kuchence, w który Balto postanowił wskoczyć! Naprawdę zabawnie wyglądało, jak ledwie kilogramowy kotek walczy z warstwą oleju 🙂 Wtedy byliśmy przerażeni, dziś jest to zabawne wspomnienie, ponieważ kiedy mu pomogliśmy, zaczął nawiązywać z nami bliższy kontakt.
Już drugiego dnia maluch wchodził nam pod kołdrę! Było to zabawne i absolutnie nie spodziewaliśmy się tego, że będzie się tak zachowywał 🙂 Słyszeliśmy po raz pierwszy jak mruczy, zaczął też się z nami bawić. Było to dla nas naprawdę niesamowite, że żywa istota, która czuje i myśli, zaczęła czuć się coraz lepiej w naszym towarzystwie. Chcieliśmy, aby był szczęśliwy i faktycznie udało nam się to osiągnąć! Dziś jest pełnoprawnym członkiem rodziny i wiemy, że kocha nas tak samo, jak My kochamy jego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *